Archeo

[1]    [2]    [3]    [4]    [5]    [6]    [7]    [8]    [9]

2019-10-27
Jeden z profili fejsbukowych zamieścił lakoniczną informację z Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.    Więcej...

2019-10-15
I znowu ktoś rzucił skórkę banana na rozbieg wyborczego trójskoku. Opozycja przejebała i Sejm i Senat.    Więcej...

2019-09-19
Nie jest tak, że IGI to tylko krytyka i nihilizm. Kiedy trzeba, są. Ale dzisiaj dwie pochwały. Komisja Prawna Federacji opublikowała niezwykle ważne i wartościowe opracowanie o skutkach ustawy represyjnej. Co istotne, treść zrozumiała jest także dla osób nieobeznanych z tym bublem prawnym. Niepotrzebne i niezręczne było tylko nawiązanie do nazistowskich służb specjalnych ale domyślam się, że zrobiono to wyłącznie ze względów retorycznych. Tak czy owak, opracowanie nadaje się do kolportażu w szeroko pojętych środowiskach parlamentarno-politycznych, bo przecież wolontariusze z Komisji Prawnej nie pracowali ciężko tylko po to, żeby owoc ich pracy znany był tylko represjonowanym.

I tu miejsce na drugą pochwałę, korespondującą z pierwszą. Zapoznałem się z protokołem z posiedzenia Zarządu Federacji w dniu 12 września. Wreszcie!!! Doczekałem się (nie tylko zresztą ja) tego, o czym mówię i piszę od ponad dwóch lat, chociażby 17 kwietnia. Będą wystąpienia do Komisji Europejskiej, będzie profesjonalna skarga, opracowana przez fachowca. Skutecznego. Szkoda tylko, że dopiero teraz. A wracając do pierwszej pochwały. Opracowanie o skutkach ustawy represyjnej powinno stanowić załącznik do planowanych wystąpień do Komisji Europejskiej lub zostać do nich włączone. A tymczasem, po przetłumaczeniu na angielski, z powodzeniem może zostać wręczone cudzoziemskim europarlamentarzystom i szefom poszczególnych frakcji. Przez kogo? Oczywiście przez tych europosłów, którzy tak zabiegali o względy represjonowanych w czasie przedwyborczych spotkań, a teraz słuch o nich zaginął. Przyszła pora powiedzieć: "sprawdzam".

2019-09-03
Emerytowani pogranicznicy powołali Komitet Organizacyjny w związku z planowaną manifestacją. W komunikacie o tym wydarzeniu jest jedna, niezwykle istotna wzmianka. Ta o zbieraniu podpisów pod petycją do Przewodniczącej Komisji Europejskiej. Mądre posunięcie, Ciekawe, czy zyska wsparcie Krochmalnej. Oby nie skończyło się tylko na zbieraniu podpisów podczas manifestacji, bo jest pomysł i możliwość zorganizowania czegoś podobnego do zbierania podpisów pod projektem "obywatelskim". Jest możliwość ożywienia środowiska represjonowanych. Jest możliwość nagłośnienia sprawy.ustawy represyjnej. Kolejna już.

Informacja o powyższej inicjatywie pojawiła się też na jednym z profili fejsbukowych i - tradycyjnie już dla tego profilu - pierwsi i jak na razie jedyni, głos zabrali i najwięcej do powiedzenia mają zakompleksieni wojownicy klawiatury. W komunikacie o powołaniu Komitetu Organizacyjnego nie ma śladu podziału. Nie ma go również w jasno i konkretnie sformułowanych celach tego zgromadzenia. Na manifestację i do poparcia petycji zapraszani są wszyscy. A że organizują to emerytowani pogranicznicy? A kto ma organizować, "pomówieni" z fejsbuka czy podobni im, mocni tylko w gębach? Krochmalna odpuściła działania w terenie i na manifestacji będzie jako gość (o ile będzie), chociaż powinna być w komitecie organizacyjnym. Inicjatywa z petycją do szefowej Komisji Europejskiej jest naprawdę wartościowa i jest realną szansą zainteresowania organów unijnych sprawą ustawy represyjnej. Kilkadziesiąt bądź kilkaset tysięcy podpisów pod taką petycją musi wywrzeć wrażenie i może zmusić Unię Europejską do działania. Ale trzeba chcieć działać i pomóc tym, którym działać się jeszcze chce, a nie czekać do październikowej klęski i dopiero potem kombinować.

2019-09-02
W internetowej "Gazecie Prawnej" ukazał się tekst dotyczący ustawy represyjnej. Głos zabrał również Prezydent Krochmalnej. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ostatnie akapity. Czy on wie o czym mówi? Najpierw kolejne już pieprzenie o utracie godności i honoru. Panie Prezydencie, przymiotów tych nie można zabrać. Tym bardziej razem z pieniędzmi. Kto twierdzi, że mu to zrobiono, miał tylko pieniądze.

Najgorsze jednak jest na końcu artykułu. Pomówić można o dokonanie, zrobienie czegoś niezgodnego z prawem. Praca w Służbie Bezpieczeństwa nie była przestępstwem i nawet/jeszcze dzisiaj nie stanowi podstawy do wszczęcia postępowania przez IPN, więc powielając to idiotyczne określenie, Prezydent Krochmalnej prowokuje i dzieli. Kolejny już raz. Jednak najbardziej podłe jest stwierdzenie o "świstku papieru" który zmarnował życie niewinnym, czyli "pomówionym" osobom. Otóż nie, ten "świstek papieru" zmarnował życie wszystkim osobom, dotkniętym ustawą represyjną, nie tylko komuś "pomówionemu". Dziwne, że ktoś mieniący się obrońcą i reprezentantem wszystkich pokrzywdzonych o tym nie wie. A może wie?

I dobrze, że Prezydent Krochmalnej nie dał głosu w tym, rzetelnym i obiektywnym artykule, w którym ustawa nazwana jest po imieniu. Tam pewnie również zepsułby nastrój, pierdoląc o "pomówionych" oraz ich zmarnowanym życiu.

2019-08-28
Na najsłynniejszym chyba, znienawidzonym przez Jakiego i resztę podobnych mu, prawych i sprawiedliwych "intelektualistów" profilu fejsbukowym, ukazała się informacja dotycząca wyroku Sądu Okręgowego w Częstochowie. Czekamy na oczywisty i błyskawiczny komentarz Krochmalnej, Złotej oraz tych wszystkich pokrzywdzonych użytkowników fejsbuka, którzy na codzień tak aktywnie napierdalają w klawiatury zabierając głos przy byle okazji. Jest szansa pokazania się i wyłożenia swoich racji. Tylko śpieszcie się, bo za chwilę post straci na aktualności.

➜ Aktualizacja - trzy doby minęły, na blisko 40 komentarzy, ani jednego Krochmalnej (mimo zmiany siedziby, będziemy trzymać się tej nazwy), ani Złotej, ani użytkowników fejsbuka, tak "walczących" na profilach "branżowych". Za to temat wyroku częstochowskiego, w miarę obiektywnie przedstawiony został na jednym z portali prawicowych (żadnych reklam). Ale tam też ciemno i głucho. Dajemy dupy na całego. Byle do października.

2019-08-23
Chciałem o tym napisać, ale temat został już wywołany przez administratora jednego z profili fejsbukowych, który (administrator) zamieścił odpowiedź jednego z europosłów na pytanie: co od chwili wyboru zrobił w sprawie ustawy represyjnej, czyli jak wywiązuje się z (przed)wyborczych obietnic. Odpowiedź faktycznie, głupia, w stylu "czego się czepiasz, odpierdol się". Ale tego można się było spodziewać. Przecież na przedwyborczych spotkaniach, i przedstawiciele Krochmalnej, i kandydaci do godności europosła wyraźnie mówili: Unia Europejska nie pomoże, my możemy tam tylko pogadać, ale wybory do Parlamentu Europejskiego i tak są bez znaczenia. Najważniejsze są te jesienne. Zresztą, sami uczestnicy spotkań za bardzo nie naciskali, nie pytali o konkrety, więc o co ten hałas. Pisałem o tym w maju, dlatego nie powinno być zaskoczenia i zdziwienia. Ale do myślenia dają komentarze z których nie po raz pierwszy wynika, że znakomita część piszących wykazuje objawy dysleksji. Autor listu pytał europosła, co od wyboru go na to zaszczytne stanowisko, zrobił w Parlamencie Europejskim (oficjalnie bądź nieoficjalnie) na rzecz pokrzywdzonych ustawą represyjną. Odpowiadam, nie mógł zrobić za wiele, bo - jak już pisałem - ani Krochmalna, ani SLD nie mają pomysłu na to, jak temat ruszyć. Nie mają żadnego planu działania, nie mają przygotowanych materiałów. Ale europoseł ów mógł zorganizować spotkanie i zapytać: co i jak mogę dla Was zrobić? Po prostu. Z tego co wiem, do dzisiaj jednak nie znalazł czasu na takie spotkanie.

Autor listu w swój sposób skomentował odpowiedź europosła, ale w żadnym wypadku nie podważył i nie skrytykował jego działań na rzecz pokrzywdzonych, działań sprzed majowych wyborów. Nazywanie więc dociekliwego pokrzywdzonego hejterem jest głęboko niesprawiedliwe i świadczy o dysleksji krytyków. Ale to już było na wstępie.

2019-08-07
Jeszcze jeden, świetny artykuł. Autor po prostu, zwyczajnie pisze: Służba Bezpieczeństwa, której to nazwy jak ognia albo innej zarazy unika większość "udzielających się" w Internecie. Poza tym prawda i obiektywizm. No i żadnego samouwielbienia. I niech nikogo nie zmyli ironiczny styl, w jakim autor zwraca się do czytelnika, bo adresatem artykułu są nie tylko zwolennicy "dobrej zmiany" czy beneficjenci 500+, ale także - a według mnie, głownie - ci represjonowani, którzy wyznają teorię "jednego wora", a w funkcjonariuszach Służby Bezpieczeństwa, także tych zweryfikowanych, widzą przyczynę wszelkiego zła. I to oni powinni zadać sobie pytanie co będzie, gdy ostatnie ich "alibi" zejdzie z tego świata.

2019-07-30
Będzie to kilka historii z życia wziętych. Historii prawdziwych, możliwych do zweryfikowania. Korzystajcie według uznania. Piszcie własne historie i publikujcie je. Ale pamiętajcie, piszecie nie (tylko) w swoim imieniu, ale w imieniu wszystkich, także tych, którym, z uwagi na charakter ich służby, nie dane było pracować na pierwszej linii. Więc bez autopromocji. Dopuszczalną granicą jest wskazanie miasta, w którym opisane przez Was, prawdziwe i możliwe do zweryfikowania zdarzenia miały miejsce.

Po co pisać? Media, które od ponad dwóch lat publikują materiały dotyczące osób pokrzywdzonych ustawą - i chwała im za to - nie potrafią wyjść poza zaklęty krąg Warszawy i dwóch czy trzech miast wojewódzkich. Opisują losy zaledwie kilku osób, całkiem słusznie eksponując ich niewątpliwe zasługi oraz osiągnięcia zawodowe. Ale efekt jest taki, że do tak zwanego przeciętnego odbiorcy, zwłaszcza z "terenu" trafia komunikat: emeryci, którym obniżono świadczenia pracowali głównie w KGP, zajmowali się zwalczaniem gangów oraz handlarzy narkotyków i nie było ich znowu tak wielu. Dla tego przeciętnego odbiorcy z małego miasta może to ciekawe, ale całkowicie abstrakcyjne, bowiem ani on, ani jego bliscy nie zażywali narkotyków, nie korzystali z usług agencji towarzyskich, nie opłacali haraczu. Byli daleko od takich problemów.

Ale część tych osób, ich rodzin czy znajomych z pewnością zetknęła się z problemem przestępczości pospolitej, a jest wysoce prawdopodobne, że sami padli jej ofiarą. Czy jednak osoby te wiedzą, że wśród policjantów komend rejonowych, miejskich czy komisariatów, policjantów, którzy im pomogli byli i tacy, których potem władza okradła ze świadczeń? Jestem prawie pewien, że nie wiedzą. Dlatego warto i należy pisać, zainteresować znajomych, lokalne media, "niemundurowych" znajomych z różnych fejsbuków swoją historią, albo historią innych policjantów. W żadnym wypadku nie jest to konkurencja dla osób już znanych i opisanych. Raczej zamiar poszerzenia kręgu zainteresowania mediów, a przede wszystkim dotarcie do zwykłego obywatela i uświadomienie mu, że represje emerytalne dotknęły również osób, które znał lub zna. A świadomości takiej nie sposób przecenić.

2019-07-21
Znajdź różnicę.    Więcej...

2019-07-15
W Internecie, po udzielonym przez Knura wywiadzie, ukazały się dwa polemiczne teksty, dotyczące ustawy represyjnej. Niby temat taki sam, ale podejście autorów zupełnie różne.

"List otwarty" podlaskiego Koła ZBFSOP to przykład tego, że można pisać rzeczowo, przekonująco, bez pogłębiania i tak już wystarczająco dramatycznego podziału na (nie)zweryfikowanych czy udowadniania, że nie było się wielbłądem. Bez niepotrzebnego przechwalania się odniesionymi ranami, otrzymanymi orderami czy umorzonymi długami. I szkoda tylko, że list ten nie ukazał się w mediach, które tak ochoczo piszą o sekretarkach. Być może podjęto próby jego opublikowania, być może nie. Tak czy owak żal, bo - niechętnie przyznaję - tekst naprawdę świetny, który może być nie tylko wzorem do naśladowania dla innych piszących, ale przede wszystkim wzorem postawy dla każdego represjonowanego.

Jakże inaczej brzmi list (szkoda tu dla niego miejsca) promującego się od pewnego czasu, wyższego oficera Policji, tak utalentowanego, że zaraz po przyjęciu do służby skierowanego do Legionowa, żeby podnosił wrodzone kwalifikacje policyjne. Oficera, który był za młody, żeby prześladować opozycję w stanie wojennym. Który - tak jak stu podobnych mu "legionistów" - ani dnia nie przepracował w aparacie bezpieczeństwa PRL. Który po 1990 roku narażał życie i zdrowie koordynując i przygotowując, za co obsypano go różnymi krzyżami. Niestety, wszystkie te chwalebne okoliczności nie uchroniły go od kradzieży świadczenia. I gdzie tu sprawiedliwość?

Dwa listy, dwa światy, dwa podejścia do sprawy. Pierwsze - rzetelne, obiektywne, bez wywyższania i chwalenia się "wynikami". Drugie - egoistyczne i megalomańskie, bo mimo całej, w sumie trafnej "obudowy", o to w nim chodzi. I nie zamaskuje tego pseudo ironiczny styl kluczowych akapitów. Panu wyższemu oficerowi i podobnie mu myślącym przypomnę tylko, że w 1990 roku do Policji trafili funkcjonariusze, którzy na rzecz "totalitarnego państwa" przepracowali i rok, i pięć lat, i dziesięć lat. A może i dłużej. Że żaden z nich nie "prześladował" opozycji, nie był sądzony, nie został skazany. Że większość z nich "rzucono" na pierwszą linię walki z wszelkiej maści przestępcami, nie dając możliwości "podnoszenia kwalifikacji", chyba że na specjalistycznych kursach. Że funkcjonariusze ci nie grzali dup przy biurkach redagując grafiki służby czy plany zabezpieczeń potańcówek, ale odmrażali je na setkach zasadzek i patroli, że zatrzymywali dziesiątki przestępców, często przy tym samemu obrywając, że odzyskiwali mienie warte tysiące złotych, że rzygali, odcinając tygodniowego wisielca lub przeszukując śmierdzącą, pijacką melinę. Ale za to medali oraz awansów nie przyznawano. Był co najwyżej uścisk ręki przełożonego i dwustuzłotowa nagroda.

W czym więc Pan wyższy oficer jest tak wyjątkowy, że nie chce z tymi policjantami przecież, mieć nic wspólnego, chociaż z pewnością część z nich była jego podwładnymi? Że tylko on i jego "rocznik" zasługują na przywrócenie świadczeń. Tamtym policjantom też skradziono emerytury czy renty. Z tego samego powodu, co Panu wyższemu oficerowi, ale powodem tym nie było na pewno "prześladowanie" opozycji, o czym wiedzą Koleżanki i Koledzy z podlaskiego Koła ZBFSOP, ale czego nie przyjmują do wiadomości ci, którym żal za utraconą kasą obnażył - że tak powiem - mroczne cechy ich osobowości, czyli - jak napisałem wyżej - megalomanię i egoizm.

I szkoda tylko, że "przemyślenia" Pana wyższego oficera zostały tak bezkrytycznie rozpowszechnione. Na mur-beton wniosą one nową, zwiększającą integrację środowiska represjonowanych jakość. Środowiska Panów wyższych oficerów oczywiście.

2019-06-03
Federacja wydała komunikat powyborczy. Co z niego wynika? Upadliśmy, ale trzeba grać dalej. W "zielone". A kolejna szansa wygranej na wyborczej loterii tuż, tuż. Jesienią. Trzeba tylko uderzyć się w piersi za majową klęskę i wziąć się do jeszcze bardziej intensywnej pracy.

Komunikat ten dowodzi, że Zarząd z Krochmalnej zupełnie się pogubił i oderwał od rzeczywistości. Nieważne są konkretne działania na rzecz przywrócenia świadczeń. Ważniejsze jest ustalenie przez resztki Koalicji Europejskiej przyczyn wyborczej klęski, opracowanie przez te resztki nowej "strategii" i zlecenie Zarządowi zadań do realizacji. Wyborczych oczywiście. Czeka więc nas kolejna tura objazdowych obietnic, zachwalania kandydatów i zagrzewania do "walki". Cóż z tego, że październikowych wyborów nie doczeka kolejnych kilkudziesięciu emerytów, a życie pozostałych znajdzie się w niebezpieczeństwie po ogłoszeniu wyników. To przecież tylko gra. W "zielone".

Z treści komunikatu aż wali umysłową impotencją. Wychodzi też na jaw brak jakiegokolwiek, przemyślanego planu, a przede wszystkim celu działań, bo zmiana ustawy nie może być takim celem. Pisałem już tutaj, dlaczego. Celem takim musi być, ogólnie mówiąc, Decyzja Dyrektora ZER-u, przywracająca świadczenia, a do wydania takiej Decyzji wcale nie trzeba przeprowadzać rewolucji, zmieniać władzę czy bawić się w wyborczą politykę. Ale Zarząd albo o tym zapomniał, albo o tym nie wie. Albo udaje, że nie wie.

Wybory przegraliśmy? Nie, bo przecież do Brukseli pojadą promowani przez Zarząd kandydaci. Czy jest jakaś przeszkoda, uniemożliwiająca bezzwłoczne zorganizowanie spotkania Zarządu z Czarzastym i świeżo upieczonymi, promowanymi przez Zarząd i SLD europosłami? Czy można zobowiązać tych posłów do natychmiastowych, aktywnych działań w 150 osobowej Frakcji Socjalistów i Demokratów Parlamentu Europejskiego, mających na celu wprowadzenie tematu ustawy represyjnej do agendy spraw rozpatrywanych przez instytucje unijne, a w rezultacie jej potępienie i zaskarżenie do TSUE? Nie mówię już o zorganizowaniu takich samych spotkań z członkami władz i nowymi europosłami innych, wchodzących w skład Koalicji Europejskiej ugrupowań. Represjonowani swoją robotę wykonali i ci, którzy poszli do urn, oddali głos na tych, którzy o ten głos prosili.

Jeśli nie można tego zrobić, to znaczy że przedwyborcze spotkania które były i które najprawdopodobniej jeszcze przed nami, są gówna warte, a Federacja stała się tylko przybudówką SLD, mającą napędzić elektorat, który "łyknie" każdą obietnicę i zagłosuje "na bazie" i "po linii". Dlatego właśnie teraz należy powiedzieć "sprawdzam" i od wyniku tego sprawdzenia uzależnić dalsze działania. Ale nie odwlekać ich w nieskończoność bo - przypominam - codziennie umiera co najmniej jeden pokrzywdzony ustawą.

I na koniec sprawa Wojciecha Raczuka. Działania SEiRP (Można? Można! I to bez czekania na jesienną loterię.) zmusiły w końcu Morawieckiego do przyznania renty specjalnej temu dzielnemu człowiekowi. Jako dobrze wychowany, W. Raczuk podziękował publicznie za to świadczenie. Ale podziękował nie tylko Morawieckiemu, lecz również tym wszystkim, którzy go wspierali. No i oczywiście zaraz odezwali się ludzie honoru, czy też bardziej chonoru, którzy zaczęli zaglądać do portmonetki W. Raczuka, przeliczać jego dochody i pryncypialnie opluwać go od stóp do głów pouczając jednocześnie, jak powinien był się zachować. Zbydlęcenie totalne! Przypomnę tylko, że wyrok przywracający rentę jest - jeszcze - nieprawomocny, że nasz bohater, w przeciwieństwie do wielu, wielu ludzi chonoru nie ma możliwości dorabiania jako stróż czy w innej profesji, że dotychczas żył na skraju ubóstwa i że to nie on występował z wnioskiem o rentę specjalną. Kto więc ma więcej honoru i godności, W. Raczuk czy krytykujący go, którzy jednocześnie chonorowo błagają o "łaskę" w trybie art. 8a.

Aktualizacja.- porzućcie wszelką nadzieję. Krochmalna brnie dalej w wariant wyborczy (ostatni akapit). Czyli sądy i Przyłębska dalej mogą zwlekać. Czekamy jeszcze na meldunek do instytucji unijnych, że wszystko w porządku i niech sobie nie zawracają głowy jakimiś tam emerytami, bo sprawę rozwiążą wybory, albo biologia. 

2019-05-29
🔹 Na internetowej stronie Federacji ukazały się zdawkowe podziękowania za aktywność i zaangażowanie w kampanię wyborczą. Miło. Czekamy jednak na podziękowania od kandydatów, którzy w czasie promocyjnych mityngów wyznawali represjonowanym swoją miłość. Bez względu na to, czy mandat europosła uzyskali, czy też nie. Co, już nas nie kochają? Chodziło tylko o "właściwe" głosowanie? Jeśli tak, to rację ma kolega, z którym pracowałem w tym samym pionie,  który jako zwykły robol jeszcze służy w Policji, a z którym dzisiaj rozmawiałem. Oczywiście o wyborach. "Ja wygrałem" powiedział. "Wybacz, ale mnie nie interesuje to, że ktoś ma gorzej ode mnie. Dla mnie ważne jest to, co ja mam, a mam dwoje małych dzieci i 1000 dodatkowych złotych. Dlatego głosowałem teraz i zagłosuję jesienią na PiS". A powiedział to, zanim jeszcze poszliśmy na piwo. "Nie przejmuj się. Jak PiS złagodzi ustawę, to też na niego zagłosujecie, bo już to robiliście w 2015 roku, a poza tym najważniejsza jest kasa i nie liczy się to, kto ją daje". Ale mówiąc to był już na lekkim rauszu.

🔹 Duda potrafił, Czarnecki już nie. Może dlatego, że były Minister nie należał i nie należy do SLD. Żałosne.

🔹 Komentarz jednego z umysłowo "sprawnych inaczej" użytkowników (użytkowniczek) fejsbuka, do artykułu o "weryfikacji" Informacji IPN-u. Tok myślenia poraża. I dobrze, że władający profilem stanowczo i prawidłowo zareagował na te wypociny.

2019-05-27
No i pierwszy skok „trójskoku” wyborczego nie wyszedł. Pewnie ktoś podrzucił na rozbieg skórkę banana.    Więcej...

2019-05-17
Pisałem niedawno, że represyjny wątek IFP umiera. Myliłem się, wczoraj zdechł.    Więcej...

2019-05-15
Lepiej zacząć dyskusję już teraz, niż obudzić się jesienią z ręką w pełnym nocniku.    Więcej...

2019-05-11
Obejrzałem transmisję z przedwyborczego spotkania w Legionowie.    Więcej...

2019-05-08
No i nie doczekaliśmy się chociażby lakonicznej informacji po konferencji z udziałem Timmermansa.    Więcej...

2019-05-06
Druga w ostatnim czasie wizyta Fransa Timmermansa w Polsce. Tym razem, przyjmować go będzie - jak dzisiaj własnoustnie oświadczył w "Polsacie" - sam Włodzimierz Czarzasty. Jest oczywistą oczywistością, że zgodnie z zapewnieniami o miłości, poparciu i reprezentowaniu, w spotkaniu tym weźmie również udział delegat Federacji, może nawet sam jej Prezydent, a w czasie rozmów poruszony zostanie temat ustawy represyjnej. No i że nie obejdzie się bez wręczenia wiceszefowi Komisji Europejskiej dezyderatów i dokumentów do skutecznego wykorzystania przez instytucje unijne. Czekamy więc na informację o przebiegu i wyniku spotkania.

2019-05-03
Tekst e-maila: Witam! W załączeniu przesyłam List otwarty do sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie z prośbą o poparcie inicjatywy przez Członków i Sympatyków Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych w formie zebranych podpisów na Liście poparcia - w załączeniu. List ten powstał z inicjatywy Zespołu do spraw Obrony Dóbr Osobistych Członków SEiRP działającego przy Oddziale Okręgowym SEiRP w Piotrkowie Trybunalskim. Listy z podpisami poparcia, proszę przesłać na adres: Oddział Okręgowy SEiRP w Piotrkowie Trybunalskim, ul. Szkolna 30/38, 97-300 Piotrków Trybunalski.

Termin: do dnia 30 maja 2019 r. Niniejszy "List otwarty ..." wraz z Listami poparcia zostanie przekazany: Prezydentowi Federacji Stowarzyszenia Służb Mundurowych Rzeczypospolitej Polskiej /FSSM RP/ celem jego poparcia i przedłożenia adresatowi, z jednoczesnym powiadomieniem Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej.

Co do samego Listu. Szacunek dla jego autorów za bezkompromisowość i nazwanie po imieniu organu, który kiedyś był sądem konstytucyjnym. Szacunek za to, że piszą w imieniu wszystkich represjonowanych, a nie tylko "sekretarek" czy "zweryfikowanych", bo wszystkie emerytury wypracowane zostały uczciwie i zgodnie z prawem, nie tylko te po 1990 roku. Ale właśnie z tych dwóch powodów mam wątpliwości co do tego, czy Federacja wesprze tę inicjatywę. Dlaczego? Przeczytajcie co pisałem 11 kwietnia. Obym się mylił.


➜ Aktualizacja - do inicjatywy dołączył Gdańsk. Listy poparcia można składać w poniedziałki w godz. 14:00-16:00, w Kole SEiRP w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 28. W pozostałych terminach można je złożyć w recepcji Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku (parter), w zamkniętej kopercie z dopiskiem "Dla Koła SEiRP".

2019-05-02
Komentarz na jednym z portali społecznościowych. Myśli trochę "nieuczesane", ale płynące z serca. Cieszy, że są jeszcze osoby dostrzegające istniejący i pogłębiający się podział środowiska represjonowanych, mające odwagę o tym pisać. Pani Doroto, tak trzymać! Tym bardziej, że w świątecznej, katowickiej "Wyborczej", dalej hulają "dezubekizacyjna" i "esbecy". I znowu zero reakcji.

2019-04-29
Poniżej pisałem o dobrym samopoczuciu Federacji, związanym z rzekomym powszechnym już nazywaniem Ustawy grudniowej, "represyjną". Tymczasem jedno z lokalnych mediów, w relacji z mityngu wyborczego, w niezbyt długim tekście czterokrotnie użyło określenia, uważanego już za wymarłe. Czekamy na protesty i żądanie sprostowania, chociaż nie było mnie tam więc nie wiem, czy to tylko inwencja autora relacji, czy też określenia tego użył - o zgrozo - Rozenek, a Redaktor tylko go cytował. Tak czy owak, dziennikarz ten z pewnością jest znany organizatorom spotkania, być może został nawet  na nie zaproszony. Tym bardziej dziwi, że nie przekazano mu sugestii co do nazewnictwa ustawy represyjnej w przyszłej relacji. Poza tym nudy, znowu wyłącznie zweryfikowani, PESEL, WOP. Czyli dzielenia ciąg dalszy.

2019-04-26
Jeszcze o Apelu Komisji Prawnej. Rzeczywiście, wykonali kawał dobrej roboty. A teraz nakazano im przestać, bo nie mam wątpliwości, że to decyzja Zarządu, a nie samych wolontariuszy. Po niewielkich zawirowaniach dotyczących (nie)nagłaśniania sprawy Ustawy, do PiS-u, TK i sądów poszedł w końcu czytelny już sygnał: co najmniej do jesieni nie będziemy stwarzać problemów, więc dalej możecie zwlekać i grać na czas.

Nie ma to najmniejszego sensu. Nie można stawiać wszystkiego na jedną, wyborczą kartę, bezczynnie czekając na wynik wyborów. Wynik, który do samego końca będzie niepewny, bo wystarczy jedna "Madera", a wszystko trafi szlag. I co wtedy powiecie? "Ooops..., nie wyszło. Wytrzymajcie jeszcze cztery lata?".

A wracając do Apelu. Chyba tylko w wyobraźni jego autora oraz Zarządu Federacji, Ustawa emerytalna, a ściśle mówiąc grudniowa, jest "zwaną już powszechnie represyjną". W mediach, a nawet na "naszych" profilach i stronach internetowych dalej króluje jej inny "tytuł". Czy jednak kiedykolwiek Federacja wysłała do tych mediów i administratorów profili/stron jakiś protest? Prosiła o nieużywanie tej "nazwy"? Wątpię. Nie słyszałem i nie widziałem.

[...] Musimy zrobić wszystko co jest w naszej mocy, aby pierwsze z tych wyborów, wyznaczonych na dzień 26 maja 2019 r., wygrała Koalicja Europejska [...]. Tu będę przewrotnym chamem i zapytam: po co? Prawa człowieka? Równość wobec prawa unijnego? Niedługo minie 6 lat od Decyzji ETPC, który uznał, że wartości te nie dotyczą byłych funkcjonariuszy OBP. Swoje już odpracowałem i nie zamierzam korzystać z dobrodziejstwa zatrudnienia za granicą, żeby dorobić trochę w ojro. Nie mam hektarów, świń czy plantacji pomidorów, więc dotacje unijne mnie nie dotyczą. Nie mam kasy, więc zwisa mi, czy jem kartofle z Hiszpanii czy z Pyrlandii. Te ostatnie są zresztą o wiele smaczniejsze. Z tej samej przyczyny obojętne mi jest, czy bedą wizy, gdy Polska z Unii wyleci, bo już teraz, nawet wypad nad Bałtyk jest dla mnie nieosiągalny, a cóż dopiero zagranica. I tak dalej, i tak dalej. A ja pobieram emeryturę "generalską", co zaś mają powiedzieć ci, którzy mają o połowę mniej? Najważniejszy jednak powód jest taki, że Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego uznała za niedopuszczalne złożone tam w 2017 roku petycje, dotyczące ustawy represyjnej. Dlaczego? Ponieważ - zdaniem Komisji - ustawa ta nie narusza prawa unijnego. Powtarzam więc pytanie: po co?

Niestety, odpowiedź na to pytanie nie pada też w czasie objazdowych spotkań przedwyborczych i dysputach o "możliwościach wykorzystania instytucji europejskich w walce z ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r.". Europosłowie mają potężne uprawnienia Nie tylko do "ganienia" unijnych urzędników. Wystarczy zapoznać się z witryną PE i zamieszczonymi tam dokumentami, szczególnie tymi, które dotyczą parlamentarnych Komisji. Jednak uczestnicy tych spotkań albo o tych uprawnieniach zapomnieli, albo ich nie znają, więc  nie mówią niczego o "możliwościach". Nie padają żadne konkrety, deklaracje, zobowiązania do podjęcia działań na forum unijnym i w samym PE. Działań, które już powinny być opracowane, zaplanowane i przygotowane do realizacji. Słyszeliście o takich? Ja nie. Samą propagandą ludzi nie uwiedziecie. Do eurowyborów zostało niewiele czasu.  Powiedzcie więc, jak będziecie o nas walczyć w PE. Tak jak do tej pory? I czy w ogóle będziecie walczyć? Ale pytań tych nie powinienem zadawać ja, lecz Federacja. I to zanim jeszcze udzieliła bezwarunkowego poparcia Koalicji Europejskiej. Przed nami jeszcze kilka spotkań. Pytajcie więc. Może doczekamy się wreszcie rzeczowych odpowiedzi bo dotychczas, to tylko marketing i połów elektoratu. Nic więcej.

2019-04-17
Przeczytałem ten tekst i mnie olśniło. Jak kiedyś śpiewali Skaldowie i jak trafnie jakiś czas temu zauważył jeden z bardziej znanych represjonowanych, "Nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go...". A ja głupi myślałem, że trwający obecnie objazd po Polsce ma na celu chociażby wypracowanie jakichś pomysłów, żeby za pośrednictwem promowanych kandydatów do Parlamentu Europejskiego skłonić, czy wręcz zmusić instytucje unijne do zajęcia się sprawą ustawy emerytalnej. Nic z tych rzeczy. Chodzi tylko o "rozmawianie" na temat pod tytułem: "Sytuacja osób represjonowanych w kontekście wyborów do PE". Ale przecież jaka jest sytuacja represjonowanych, wszyscy uczestnicy tych spotkań doskonale wiedzą. Jest przejebane i tyle. Bez żadnych kontekstów, bo te wcale nie nobilitują naszych codziennych problemów. Zresztą, i tak są one na drugim albo na dziesiątym planie, bo ważniejsze jest "Zadawanie pytań i wyjaśnianie wątpliwości dotyczących udziału Polski w Unii Europejskiej".

W sumie, nie dziwię się. To, że na spotkaniach mamy rozmawiać o "możliwościach wykorzystania instytucji europejskich w walce z ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r." świadczy co najmniej o braku pomysłu, dobrej woli lub o..., dalej się nie posunę, bo pod palce wciska się tekst powszechnie uznany za obelżywy. Przecież możliwości te są znane. Już dwa lata temu namawiałem do wysyłania petycji do Parlamentu Europejskiego i skarg do Komisji Europejskiej. I zrobiliśmy to (w tym miejscu dziękuję tym, którym się chciało). Zrobiliśmy bez wsparcia i wbrew opinii, że PiS się nie przestraszy. Ale nam nie chodziło o straszenie kogokolwiek, tylko o skorzystanie z naszych, obywateli Unii Europejskiej, praw. Wyszło jak wyszło. Bądź co bądź nie jesteśmy znawcami prawa unijnego. Ale chociaż spróbowaliśmy.

I teraz, po dwóch latach od złożenia petycji i skarg, po półrocznej bezczynności w oczekiwaniu na reakcję Komisji Europejskiej i zmarnowaniu doskonałych, emocjonalnych wystąpień Danuty, Ewy, Darka oraz innych uczestników wysłuchania w Parlamencie Europejskim, mamy rozmawiać o "możliwościach"? Nie ze mną i z myślącymi podobnie jak ja. Jeśli Federacja nie zna "możliwości" instytucji europejskich, niech uda się po nauki do fantastycznych ludzi z inicjatywy "Wolne sądy". Oni nie tracili czasu, nie pierdolili o "wykorzystywaniu", nie czekali na wybory i ich wynik. Oni nie gonili króliczka. Złowili go.

2019-04-15
Ogłoszono casting do programu "Nie byłem oprawcą".    Więcej...

2019-04-11

Heroiczny atak Federacji na Kuchcińskiego.    Więcej...

2019-02-08
Odsuwanie nagłaśniania sprawy naszej ustawy w praktyce. Federacja udaje że nie wie, co się dzieje, że za spotkaniem stoją jakieś przypadkowe, nie związane z Federacją osoby. Że "krążąca" po Internecie informacja o spotkaniu oraz SMS-y również do przypadkowych osób docierają. W sumie - zdrada, dywersja i sabotaż.

Żeby nie było. Z. Czarneckiego szanuję za to, co zrobił w grudniu 2016 roku, kiedy wszystko było w rozsypce. Doceniam jego wysiłki, zmierzające do zainteresowania sprawą ustawy opinii krajowej i zagranicznej oraz za przeprowadzenie operacji OIU. Ale to wszystko. Od czasu "upadku" obywatelskiego projektu ustawy zaczęło się politykowanie, które ostatnio przybrało formę układania koalicji i list wyborczych oraz wmawianie pokrzywdzonym, że wybory wszystko zmienią. O czym pisałem niżej.

A przecież, zwłaszcza po ostatniej "Soczewce", Prezydent Federacji doskonale wie, dlaczego ta inicjatywa powstała. Wie, kto uczestniczy w organizacji spotkania. Wie, jakie są jego cele. Stojącym z boku i żądnym sensacji powiem, że nie są to przypadkowe osoby, ale osoby, które jeszcze do niedawna "ciągnęły" całą robotę w terenie, ale w końcu powiedziały: dość!

O co chodzi? O to: [...] ponawiamy nasz apel do wszystkich, którzy mają pomysły na działanie i chcą je realizować. Zapraszamy Was do współpracy [...]. Od dwóch lat - cytując Federację - [...] W Internecie, na różnych zamkniętych grupach facebookowych i forach dyskusyjnych [...] pojawiały i pojawiają sie różne, oddolne pomysły oraz inicjatywy. Żadna z nich nigdy nie otrzymała wsparcia ze strony Federacji, chociaż były czy są jej znane. W takiej sytuacji zaproszenie do współpracy brzmi jak szyderstwo. I właśnie dlatego osoby, które nie chcą siedzieć na dupie, a którym jeszcze chce się zrobić coś więcej niż tylko - zgodnie z ostatnimi wytycznymi - czekać na niepewny wynik wyborów i nieprzewidywalne zachowanie ewentualnej-przyszłej-niedoszłej* (*niepotrzebne skreślić) Wielkiej Koalicji, postanowiły "podziękować" za taką współpracę. I to jest prawda o tym spotkaniu. Reszta to urażona ambicja Zarządu FSSM RP.

2019-01-28
Federacja wysłała w "teren" dokument ze wskazówkami mówiącymi, jak represjonowani mają postępować w tak ważnym przecież, roku wyborczym. Ponieważ pogonienie PiS-u od koryta jest więcej niż pewne, należy tę pewność jeszcze bardziej upewnić, więc od teraz [...] ze względów taktycznych i to jest oczywiste, odsuwamy nagłaśnianie sprawy naszej ustawy na rzecz działań wyborczych [...]. I dlatego, już wkrótce, witryna IGI będzie niedostępna. Bo i po co, skoro wszystko załatwią wybory. Korzystajcie więc z udostępnianych tu materiałów, póki jeszcze możecie.

Niedoczekanie. Powiem tak: ktoś w Warszawie miał chyba chwilę pomroczności jasnej. I to jest najłagodniejsze określenie, jakiego mogę użyć. Nie mam tu na myśli idealistów-wolontariuszy z zespołów roboczych, ale Zarząd, bo to on musiał "klepnąć" tę samobójczą i poronioną koncepcję. Że co, przez rok mamy siedzieć na dupskach, nic nie robić i nie odzywać się? Bo jesteśmy "trędowaci" i możemy zaszkodzić opozycji? Że przez nas spadną ich notowania? Że na czas kampanii mamy być schowani, jak Macierewicz, Pięta czy Pawłowiczowa? No to kim w końcu jesteśmy, oprawcami czy emerytami policyjnymi?

Na ten pomysł mogli wpaść tylko ludzie, którzy nie muszą decydować: kupić odzienie czy lekarstwo? Zapłacić za prąd, czy za gaz? Kupić jakąś, chociażby podłą wędlinę, czy przysłowiowy szczaw? Wybulić resztę oszczędności na wizytę u onkologa, czy czekać 2 lata w państwowej kolejce? I nie doczekać. I tak dzień w dzień, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc. Już od ponad roku. I tym ludziom proponujecie odsuwanie nagłaśniania? Jakież to względy taktyczne za tym przemawiają? I co jest oczywiste? Że wybory wszystko zmienią? Jesteście hazardzistami, że stawiacie los ufających wam pokrzywdzonych na jedną, niepewną i z lekka zgraną kartę? Nie pasujemy do wyborczej układanki i lepiej się przymknijmy, bo wszystko zepsujemy?

Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że dokument, o którym piszę, dotarł również na Nowogrodzką, bo mimo jego - powiedzmy - poufności, przesyłany był także "otwartą" pocztą. Dzięki temu Kaczyński już wie, że może spać spokojnie, bo represjonowani zostali "spacyfikowani" i do końca roku nagłaśnianie sprawy naszej ustawy zostało wyłączone. Może więc w kampanii wyborczej do woli używać określeń typu "mordercy" czy "oprawcy", bo żadnej reakcji ze strony Federacji nie będzie. Ze względów taktycznych. Mało tego, bardzo prawdopodobne jest, że Ziobro wyśle informację do Przyłębskiej i XIII Wydziału, że spokojnie mogą kontynuować grę na czas, bo do końca roku, z tych samych względów taktycznych, nikt nie będzie nagłaśniać sprawy przewlekłości postępowań. Pełny sukces, osiągnięty bez wysiłku, cudzymi rękami.

Dlatego nie dajcie się! Przypominajcie o sobie przy każdej, nadarzającej się okazji, w każdy możliwy sposób! Pobierajcie wzór i piszcie Wnioski do ZER-u! Pamiętajcie, że ustawę represyjną może zmienić władza. Każda władza, także obecna. Wszystko zależy od aktywności i determinacji pokrzywdzonych oraz od presji, wywieranej na władzę. I tę obecną i tę przyszłą, która jak tak dalej pójdzie, będzie tą samą. I miejcie w dupie te względy taktyczne, bo tam jest ich miejsce

2018-11-29
Mściciele, czyli my wam jeszcze pokażemy.    Więcej...

2018-10-16
Gwarancje Rzeplińskiego.    Więcej...

Offline Website Creator